
Ten dzień miał w środku coś, czego wcześniej nie fotografowałem.
Po ceremonii w pięknym wrocławskim kościele wsiedliśmy na statek i popłynęliśmy Odrą na przyjęcie do Hotelu Wodnik. Godzina na wodzie, w samym środku miasta, z całym towarzystwem na pokładzie.
I wtedy stało się to, na co fotograf zawsze po cichu liczy: ludzie przestali się pilnować. Rzeka ma taką właściwość — odcina od tego, co przed chwilą, i jeszcze nie wpuszcza tego, co za moment. Ktoś zdjął buty. Ktoś inny oparł się o barierkę i patrzył na mijane mosty, jakby widział je pierwszy raz. Nie musiałem nikogo o nic prosić.
Wrocław z wody wygląda inaczej niż z ulicy. Wolniej. Ciszej. Do dziś uważam, że najlepsze kadry z tego wesela powstały właśnie tam — między jednym brzegiem a drugim, w godzinie, która nie należała jeszcze do nikogo.
Jeśli szukacie pomysłu na wesele we Wrocławiu, zobaczcie też wesele w Pałacu Borowa pod miastem — zupełnie inny klimat, ta sama okolica.
Post Tags :
Share :