
Sierpień potrafi być bezlitosny. Upał od samego rana, słońce stojące wysoko i światło twarde jak szkło — najgorsza pora dnia dla zdjęć i najlepsza dla wesela, bo nikomu nie chce się siedzieć w środku.
Rezydencja Sosnowa pod Janowem Lubelskim ma jednak coś, czego brakuje większości sal: las dookoła.
Kiedy słońce było najostrzejsze, po prostu weszliśmy między sosny. Cień, żywica w powietrzu, cisza inna niż ta w budynku. Kilkanaście minut i tyle — Agnieszka i Patryk wrócili do gości, zanim ktokolwiek zdążył zauważyć, że ich nie ma. Najlepsze plenery to te, po których nikt nie pyta, gdzie się podziała para młoda.
Resztę dnia przechodziłem z aparatem w świetle zastanym. Lampę wyjąłem dopiero wieczorem, kiedy parkiet zrobił się ciemny, a zabawa dopiero się rozkręcała.
Niedaleko stąd fotografowałem wesele w Wisznicach — czerwcowe, więc z zupełnie innym światłem niż to sierpniowe.
Post Tags :
Share :